• Wpisów: 712
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 17:38
  • Licznik odwiedzin: 43 357 / 3894 dni
 
desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Wiecie, że już za 18, prawie 17 dni DS będzie obchodziło 4 lata na pingerze?
Nie spodziewałam się, że wytrzymałam tak długo. Zresztą "wytrzymałam" nie jest tu dobrym słowem. Bo to była dla mnie przyjemność i otucha. Ten blog jest ze mną zawsze, gdy go potrzebuję, nigdy mnie nie zawiódł.

Ale ostatnio zastanawiam się, jak bardzo zmieniła się w ciągu 4 lat jego rola.
Założyłam go dla zabawy, by dzielić się na nim różnymi rzeczami z M. (pamiętacie ją jeszcze? Tak, była przyjaciółka, ta która odbiła mi F.). Lecz bardzo szybko zamienił się on w przyjaciela. Miejsce, gdzie mogę wylać wszelkie moje żale, rozładować emocje.
Gdy teraz o tym myślę, to nie wiem, co bym bez niego zrobiła. Myślę, że byłoby źle. Bo i tak nie było najlepiej, choć bardzo mi pomagaliście.

I tu chyba leży ta kwintesencja pingera. Ludzie. Świadomość, że ktoś to czyta. I komentuje. I działa to w obie strony. Mi też udało się wesprzeć te parę osób.

A w tej chwili? Nie odczuwam już tej potrzeby "wygadania się". Znalazłam najwspanialszych na świecie przyjaciół, to z nimi rozmawiam.
Ale nadal odczuwam potrzebę trwania tutaj. Jakby nie patrzeć, są tu 4 lata mojego życia! Moje wzloty i upadki, wszystkie ważne jak i błahe wspomnienia.
Zaczęłam doceniać wartość tych zapisków. Gdyby nie one, pamięć o wielu tych "momentach" odeszłaby na zawsze.

Lecz zauważyłam też pewną negatywną cechę. Odkąd podałam ten adres A. O. i G. zaczęłam pisać inaczej. Niby mówię im wszystko, i niby i tak ktoś to czytał, ale jednak nikt kogo znałam. Nadal niektóre rzeczy pragnę zachować dla siebie. Tak po prostu. Ale wiem, że nawet jak udostępnię notkę tylko dla znajomych, albo tylko dla siebie, one i tak to ze mnie wyciągną. Nie to, że żałuję. Uwielbiam, gdy czytają. Ale czasami po prostu czuję się taka...odkryta, zdemaskowana.  Nie wiem, jak to nazwać, wiem tylko, że przez to nie piszę o wszystkim.

Na przykład o tym, że nie wiem czemu, ale tak jakby trochę chciałam przegrać ten zakład z Oktą. (Tak, śmiejcie się. sama nie wiem czemu, ale tak było. Uznałam to za całkiem śmieszne, czy...no nie wiem. Nie umiem tego wytłumaczyć.)
Zobaczycie. Zaraz posypią się pytania. Od Nich. No ale cóż, skoro i tak mają wiedzieć wszystko, to postanowiłam, że jak już będę coś pisać, to tak jak dawniej. Szczerze. Jakby nikt z moich znajomych nie wiedział o tym tajemnym miejscu.
O., A., G. - strzeżcie się. Od tej pory nie ręczę za siebie ;)

  •  
  • Pozostało 1000 znaków