• Wpisów: 712
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 17:38
  • Licznik odwiedzin: 42 927 / 3833 dni
 
desecrationsmile
 
DesecrationSmile: Bez sensu to wszystko.
Dzisiaj w szkole czułam się strasznie sama. Nawet jak chciałam coś powiedzieć, nikt mnie nie słuchał. Dziewczyny gadały na przerwie jak najęte, ale ja nie mogłam nic powiedzieć. Z resztą, raz próbowałam, zaczęłam, że wczoraj w gadziku było fajnie, ale tak jakby nikt mnie nie słyszał. O. nagle coś powiedziała, G. do niej podskoczyła, że nie słyszała i zaczęły się razem śmiać i w ogóle. Wysłałam im wieczorem smsa o tym, co się stało, a raczej nie stało z Wiskiem. Kiedyś od razu by zaczęły mnie wypytywać, a dzisiaj nawet tego nie skomentowały, a posłuchać też nie chciały... Parę dni temu spytałam E., czy pożyczy mi zeszyt od korków z chemii (chodziłam do tej samej babki, ale że to duży wydatek dla moich rodziców w tej chwili, postanowiłam, że dalej będę się uczyć sama) - powiedziała, że spoko. Dzisiaj miała mi go przynieść, ale jak spytałam, czy ma, to powiedziała, że nie i żebym się zastanowiła, czy to fair wobec korepetytorki, która to opracowała i wobec niej samej, skoro ona płaciła za tą całą wiedzę. No ok, nie to nie, ja tylko spytałam, przecież nie musiała się godzić. Ale nie musi od razu tak na mnie naskakiwać. Z resztą dzisiaj rano się spytałam, czy nadal jest na mnie obrażona (wczoraj mieliśmy pisać test powtórzeniowy z chemii, nikt nie przyszedł prawie a E. i P. stwierdzili, że nie umieją i nie idą. Ja poszłam, ale jak babka się spytała o innych, to tylko powiedziałam, że nie wiem. W każdym bądź razie to było na godzinie wychowawczej a jak wyszłam to E. się nie odzywała nic do mnie i poszła sobie), a ona na to, że nie była i nie jest. To się spytałam o co chodzi, bo się martwię, że nie wiem o co chodzi i jest mi przykro, bo starałam się być fair wobec wszystkich. Na co E.: I właśnie o to chodzi DS - żebyś się martwiła i było ci przykro! :( Potem jeszcze na jednej lekcji jakieś roszady robili jak usiąść (takie długie ławki) i w końcu się ustawili, to poszłam na to miejsce, co zostało, a O. zaczęła na mnie wykrzykiwać, że ona tu chciała usiąść i co ja sobie robię... To poszłam i usiadłam gdzieś sama.
Płakać mi się chce, no bo to jest naprawdę bez sensu. Źle się ostatnio z nimi czuję, ciągle mają do mnie pretensje albo się ze mnie śmieją, a ja się naprawdę staram. Jak coś powiem, to się okazuje, że komuś przerwałam, ale jak czekam na swoją kolej, to ona nigdy nie nadchodzi... A z resztą odechciało mi się już odzywać. Cokolwiek nie powiem, to albo jestem skrytykowana, albo śmieją się ze mnie, że to co mówię jest głupie i bez sensu... Czuję, że nie jestem im do niczego potrzebna. Świetnie się bawią beze mnie - śmieją się, rozmawiają... Czuję się przy nich jak piąte koło u wozu. Z resztą najlepszym dowodem na to jest to, że od dłuższego czasu mam problemy, potrzebuję ich wsparcia, a oni niczego nie zauważyli. Nawet nie to, że nie zauważyli, tylko nie wiedzą, co się teraz w moim życiu dzieje i wiedzieć nie chcą, nie pytają. Moje zainteresowanie ich życiem też nie jest mile widziane. A. chce iść na architekturę, ćwiczy rysunek. Dzisiaj pokazywała E. i P. zdjęcie rysunku. Już go zabierała, a ja też chciałam zobaczyć, więc podbiegłam i mówię "Poczekaj, też chcę zobaczyć". A ona do mnie z pretensją, że co ja sobie myślę, i że moje zachowanie jest nie na miejscu...
Wygląda na to, że najlepiej będzie, jak odsunę się na bok i nie będę im przeszkadzać. Szkoda tylko, że dla mnie to nie jest takie bez znaczenia.
Szkoda, że ja się tym wszystkim martwię. Czemu muszę się martwić, skoro wszyscy dookoła mają to gdzieś? Jakby tak przestać się czymkolwiek przejmować...

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @DesecrationSmile: nooo, ale nie mozesz się dawać tak traktować
     
  •  
     
    Och, i płakałam sobie, a K. mnie pocieszał, i powiedział, że jak chcę, to mogę u niego zostać, a P. mnie na pewno podwiezie do szkoły (mieszka tuż obok K.). K. do niego nawet zadzwonił, bo ja nie chciałam, ale niestety P. stwierdził, że mnie nie podwiezie, bo jest na mnie obrażony. Niestety nie mam pojęcia o co. Albo nadal o to, że napisałam chemię w terminie, albo E. się na mnie o coś obraziła, więc on też jest obrażony.
    Tak czy siak - przykre. Jakaś pierdoła, nie wiadomo o co chodzi, a robiona z tego wielka sprawa.
    Heh, ja też właściwie robię wielką sprawę z pierdół, ale z kilku...
     
  •  
     
    @InnaNiżWszystkie.: wiesz, problem w tym, że to są moi przyjaciele. to są najważniejsze osoby w moim życiu, jedyne, które mnie naprawdę znają, jedyne, na których mogłam polegać. i jakoś nie chce mi się wierzyć, że nagle po tych, może tylko, a może aż 3 latach spędzania ze sobą większości dnia, przestałam je kompletnie obchodzić.
     
  •  
     
    olej to... odsuń się, rozmawiaj z innymi ludźmi i pierdol je wszystkie. Szkoda Twojego zdrowia na przejmowanie się kimś, kto ewidentnie na to nie zasługuje. Takie zachowanie to skrajny brak kultury i szacunku do Twojej osoby...