• Wpisów:713
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 17:38
  • Licznik odwiedzin:43 155 / 3864 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Mój sennik mówi za to nie tyle o transformacji, co o zamknięciu pewnego rozdziału w swoim życiu. Na dobrą sprawę może się to właśnie z transformacją łączyć...
Ach, i mówi, że nagość ostrzega przed skandalem ;p
 

 
Jej, moja mama naprawdę zaczyna godzić się z losem, że jestem jaka jestem i to akceptować. I liczyć się trochę z moim zdaniem! Dowody?
Przestaje narzekać na moje ciuchy, czasem trochę, ale żartem, nie serio.
Nie kłóci się ze mną o byle co, tylko raczej rozmawia.
Jak mówiłyśmy o książkach do szkoły, że chcę sobie kupić repetytoria itd., padły z jej ust następujące informacje: mogę iść na takie studia, jakie chcę, to mój życie i mój wybór; a ty DS jaką matematykę chcesz zdawać, podstawę, czy rozszerzoną? (bez nacisku na rozszerzoną)
Parę dni temu wspomniałam jej jakoś w trakcie rozmowy o bursie, że w przyszłym roku wolałabym mieszkać w jakimś mieszkaniu, żeby były lepsze warunki do nauki. Wtedy się skrzywiła, ale dziś:
-A twoja A. (wielki plus za to, że pamięta imię ;p) to z kim mieszka?
-Z Darią, jej przyjaciółką. Jej rodzice jej kupili mieszkanie a ona od niej wynajmuje jakby. A co?
-No bo jakbyś miała w przyszłym roku wynajmować to można by się zacząć interesować...
O.O

Normalnie złapała naprawdę sporo plusów ostatnio! Jestem pod wielkim wrażeniem. Czyżby nareszcie zrozumiała, że jestem już na tyle dorosła, by samodzielnie myśleć, funkcjonować, podejmować własne decyzje na własną odpowiedzialność i własne błędy?

Ach, dzisiaj jeszcze śmieszną rozmowę przeprowadziłyśmy:

-Dzisiaj się śmiałyśmy z babcią, co mi się śniło.
-A co?
-Że w ciąży byłam.
-No wiesz, po wakacjach nigdy nic nie wiadomo...
-No co ty! Wiem przecież, że nie jestem! Sprawdziłyśmy w senniku, to oznacza głęboką, uczuciową przemianę.
-No tak, niby chłopaka nie masz. Ale wiesz, jakieś przypadkowe znajomości też się mogą zdarzyć...
-No przestań! Mówię, że nie jestem! Umiem o siebie zadbać!
-No wiem, wiem... A z resztą przecież dla mnie to bez różnicy. W końcu to ty byś sobie życie skomplikowała, nie ja

No nie wiem, czy kiedykolwiek przeprowadziłam z nią taką rozmowę na luzie, naprawdę byłam pod wrażeniem!

Ach, a propos tego snu - tak dokładniej, to śniło mi się, że się przeglądam naga w lustrze, oglądam mój brzuch w ciąży i myślę, czy mi piersi urosły, i w tym momencie robią się takie wielkie i nabrzmiałe.
I sprawdziłam w senniku:
-bycie w ciąży oznacza wielką wewnętrzną transformację na tle uczuciowym
-nagie, duże piersi oznaczają uczucie pustki i osamotnienia, często wynikające z braku macierzyńskiej miłości (takiej, jakiej się było pozbawionej w dzieciństwie i potem się to odbija)

No nawet mogło by pasować, ale sprawdzę jeszcze w moim senniku, nie w tym babcinym
 

 
Ach, no i zapomniałam wspomnieć, że dzisiaj znowu będzie mi się spało tak pusto i niefajnie.
 

 

#E.

Ach, no i dodam, że dziś jest idealny dzień na to, by E. zaczęła czytać.
Dziś Międzynarodowy Dzień Bloga.
A to jest jakby uczczenie go dla mnie
 

 
Właśnie wróciłam z imprezy u A. Wydarzyło się wiele rzeczy.

Przede wszystkim - podałam DS E. Nie jestem do końca pewna, czy to był dobry pomysł. Tzn nie wiem, czy to nie za wcześnie, chyba nie byłam do końca na to gotowa. Ufam jej, i po tym roku naprawdę się coraz bardziej przyjaźnimy, a chciałabym, by było to jeszcze bardziej. Ale tu jest całe moje życie. Nie chodzi nawet o jej reakcje, zdanie na temat tego dziennika (tego też się oczywiście BARDZO obawiam, zwłaszcza notek o niej samej, z resztą zaraz je przejrzę, bo już nie pamiętam). Chodzi raczej o fakt, iż boję się, że powie o czymś z tych rzeczy Piotrkowi. Tzn mówiłam jej, żeby tego nie robiła, ale nadal się śmiertelnie tego boję. Bo jednak z Piotrkiem się w ten sposób nie przyjaźnię. No cóż, dałam jej duży kredyt zaufania, mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie.

Przez to, że podałam jej ten adres musiałam zbierać całą drogę odwagę, by opisać, co tak naprawdę wydarzyło się u A. Nawet pomijając to, wahałabym się, by mówić o tym dziewczynom. Kiedyś i tak by się pewnie dowiedziały, no więc napiszę, by mieć to z głowy. Dziewczyny na pewno nie będą aż tak bardzo zaskoczone zdarzeniami, lecz raczej moim stosunkiem do nich troszkę bardziej może (a może nie? one za dobrze mnie znają ). Ale ciekawa jestem E. i będę czekała z niecierpliwością na jej komentarz.

A więc... Ufff, no dobra.
Jak poszliśmy spać z Deklem do garażu (to ten sam, po którym było pusto po powrocie z Mazur), to nie poszliśmy po prostu spać... No, już to było czuć wtedy w namiocie, ale teraz jeszcze bardziej... Dobra, strasznie głupio mi o tym pisać, ale OBIECAŁAM SOBIE, że nie będę się przejmować, kto czyta ten blog, tylko pisać tak jak dawniej (swoją drogą widać tu, jak chętna jestem reakcji obcych ludzi i śmiało upubliczniam tu moje przygody, natomiast jak trudno mi przyznać się do nich przed tymi najbliższymi, którzy znają adres). Po prostu zdam relację.

Położyliśmy się (wgl to zostawiliśmy sobie SDM do grania). W końcu spytałam, czy mogę się przytulić (no na dobrą sprawę to chyba po tym, jak spaliśmy przytuleni w namiocie, nie ma w tym nic dziwnego). No i wiecie, jak to dalej poszło... 21, krótko mówiąc. No było fajnie. Kolejny raz siebie samą zaskakuję, i to pozytywnie - mianowicie zawsze uważałam się za osobę powierzchowną dosyć, jeśli chodzi o facetów, a tu już kolejny raz widzę, że bardziej od wyglądu potrafi pociągać mnie sam charakter czy poczucie humoru na przykład. Cieszę się z tego powodu (tak jakby dobrze to o mnie świadczy, a w dodatku nie jest to nic na siłę, po prostu tak się dzieje ).
Rano chciałam mu jeszcze coś powiedzieć, ale spał (jak to Dekiel, sen megamocny), a potem przyszła reszta no i już nie mogłam. Potem jeszcze poszliśmy razem umyć zęby i właściwie żałuję, że wtedy nie poruszyłam tego tematu. Ostatnio lubię być szczera i mówić wprost, ech, głupio.
No i tu przechodzimy do części o moim stosunku - czyli tej ciężkiej dla mnie do powiedzenia. Bo o czym chciałam z nim porozmawiać? Widzicie, wcale nie o tym, by nikomu nie mówić. Raczej chciałam rzucić coś w stylu "Wiesz, było naprawdę bardzo fajnie i nie odbierz tego źle. Po prostu masz dziewczynę, którą kochasz, a ja trochę za bardzo Cię lubię, by pozwolić sobie na coś więcej". Bo, wiecie, naprawdę go chyba lubię. A zamiast tego w łazience tylko palnęłam " Powiesz Marcie?" "Ale o czym" "no chyba dobrze wiesz o czym" "No co mam jej się chwalić" No i to była cała rozmowa. Brawa dla DS! -.-
Gwoli jasności - Marta, jego dziewczyna. Wszyscy jej nienawidzą. Ja jej jeszcze nie poznałam, bo nigdy jej nie zabiera. Jemu nie przeszkadza, jak znajomi na nią wrzucają, nie broni jej - tak jakby się zgadzał po części z ich opinią. Mówi tylko "każdy ma prawo do własnego zdania". Nie mówi jej o wielu rzeczach, bo jest chorobliwie o niego zazdrosna, poza tym zaborcza i bardzo źle go traktuje. Właściwie to nie wiem, czemu z nią jest. Ach, miałam ochotę na jeszcze jeden scenariusz rozmowy:
"kochasz Martę?" "tak/nie/spierdalaj/chuj wie co jeszcze" "bo mi się wydaje, że jednak nie"

Ach, zastanawiam się, czy komuś powie. Chyba nie, choć nigdy nie wiadomo. Nie wiem właściwie, na jakich zasadach działa jego przyjaźń z Piotrkiem i Michałem. Czy faceci w ogóle mówią sobie o takich rzeczach? W każdym bądź razie, jeśli mają się o tym dowiedzieć, to tylko z jego ust, nie z twoich E., bo cię zabiję. Wcale nie żartuję.

No i to chyba na tyle z te historii. Wyrzuciłam ją z siebie, więc najgorsze już za mną. A wszelkie pytania i szczegóły przeżyję z wami na żywo dziewczęta, jeśli będziecie jakiekolwiek miały (ja nie naciskam ).

Ale nie żałuję. I nie mam też kaca moralnego. Raczej uczuciowego. A właściwie mam wrażenie, jakby te uczucia takie trochę pijane były.
Za to kac mnie chwyta w tej chwili normalny.

Ach, no i A.! - Już wiesz, czemu babcia pytała, czy jesteśmy parą. Widzisz, jak ona zerknęła do tego garażu wcześnie rano, to zapewne zastała nas jeszcze trochę inaczej przytulonych niż wy sporo później

Uf.

EDIT:
Dobra, chyba jednak nie ujęłam tego wystarczająco jasno, tak więc moja wypowiedź cytowana z rozmowy z O. teraz:
"G. chyba nie będzie zaskoczona tym Deklem, bo w tej wycieczce na stację to były takie momenty, że chyba było widać. ale może być zaskoczona tym, że naprawdę go lubię i żałuję, że ma dziewczynę, z którą raczej nie zerwie, choć byłoby zajebiście."
  • awatar Gość: 2 lata niedawno były.
  • awatar DesecrationSmile: @E.: ile czasu oni już właściwie są razem? teraz P. miał kolejny argument ;p
  • awatar Gość: Podobno miał dziś z nią gadać... Więc może to skończy. P. mu wczoraj podobno uświadomił, że ten związek nie ma sensu. Więc zobaczmy. A tak do tego, że jej nie broni to na pewno nie przez to jej nie lubią, tylko po prostu ją znają i wiedzą jaka jest. Z resztą on się czasami z nimi nawet zgadza. A jeśli się nie zgadza to mówi, że każdy ma własne zdanie i na tym kończy temat. No, cóż dla mnie to cały ten związek jest chory więc... Ale on chyba zaczyna to wreszcie rozumieć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Poprawka: kiedyś ostatnio pisałam, że zasypiam z najbliższymi memu sercu z 20stki. To nieprawda. Ostatnio zasypiam z kimś, kto chciałabym, by był 21.

To śmieszne, jak bujna potrafi być czasami moja wyobraźnia. A najśmieszniejsze jest to, że naprawdę wierzę w możliwość spełnienia się niektórych z tych marzeń. A ostatnio bardzo wierzę właśnie w to.

Ach, naiwna, romantyczna ja. Choć realne, to tak nieroztropnie jest myśleć w ten sposób. Przecież teraz to już na pewno los zrobi mi na złość i pokrzyżuje plany z mych snów. A z resztą, moje marzenia mają miejsce w przyszłym roku. W tym czasie może się baaardzo wiele wydarzyć. W końcu koniec świata niedługo miał być, co nie?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Alex nie jest już z Alexą! Dopiero teraz zobaczyłam tego newsa!
To moja szansa! Musze go znaleźć gdzieś podczas jego tournee, uwieźć, on się zakocha i będziemy żyli długo i szczęśliwie!

Tylko najpierw zrzucę to 10kilo. Alexa była bardzo chuda. Choć z drugiej strony, Alex może teraz szukać odmiany... No, przemyślę to jeszcze.

made my day <3
  • awatar Gość: Może dlatego z nią zerwał, że była za chuda :D
  • awatar Gość: Hah <3 Aż się zaśmiałam. Chcę zobaczyć, jak go uwodzisz. :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Gorąca kąpiel zaliczona. Sól, mydlane płatki w kształcie serduszek, muzyka, świeczki, lekka różowa lampka, kieliszek wina - no wszystko.
Jestem oazą spokoju, a wokół mnie latają motylki...

No, przynajmniej na tą krótką chwilę ;p
  • awatar Gość: Obyś jutro przy mamie też miała taki humor dobry :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wyszły super. I ślicznie pachną ^^

Umyłam i przebrałam truskawki, teraz poprasuję i będę miała już całkiem wolne! Tata jeszcze podłogi umyje i można stwierdzić, że jesteśmy nawet gotowi.

Zastanawiam się, czy nie iść na rower... No, zobaczę.
  • awatar Gość: Jestem ciekawa efektów :) Byłaś na rowerze?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No, włosy pofarbowane, tylko spłukać. Pierwszy raz robiłam to sama-sama, zawsze ktoś mi farbował. Więc mam nadzieję, że niczego nie spieprzyłam.

I zajadam się kremem z cukinii, muszę uważać, żeby zostało coś na jutro (po to go zrobiłam ;p)

Tak, jutro przylatuje moja mamusia. Yeah!

Kończę na razie, bo chcę zjeść przed płukaniem.

A dziś wieczorem - gorąca kąpiel!
 

 
Mam ochotę na długą, gorącą kąpiel, ze świeczkami, muzyką i kieliszkiem wina.

Mam ochotę zapalić. Ale nie tego normalnego Lucky Strike'a z mojej papierośnicy, który już mi nie smakuje a mam na zbyciu z 16. Chcę wypalić takiego dobrego, smakowego skręta. Najlepiej z domieszką trawy. Ale nawet bez byłby cudowny.

Mam ochotę na seks. Na dziki seks z którymś z moich ulubionych z 20tu. Albo z nieznajomym. Seksownym, tajemniczym, przystojnym, inteligentnym, zabawnym, uwodzicielskim. Najlepiej, jakby się przy okazji we mnie zakochał, z wzajemnością. Albo i nie, sam seks by wystarczył.

Mam ochotę zjeść pizzę, z rukolą, pomidorami i mozarellą. Albo lasagne. Albo makaron ze świeżą bazylią. Albo coś z tych rzeczy, które planuję na niedzielny obiad i które tak strasznie narobiły mi apetytu.

Mam ochotę schudnąć. Nie wiem jak, tak po prostu. By mój organizm sfiksował i zaczął tracić kilogramy. Tak z 10. Nie pogardziłabym. Do tego gdyby tak pozbył się cellulitu, blizn, pieprzonych pryszczy z dupy wziętych przez które wyglądam jak 14-latka i dziś w sklepie ekspedientki nie mogły uwierzyć, że podaję im dowód, i wszelkich innych niedoskonałości bez których byłabym piękna i zajebista i każdy by mnie pragnął.

Mam ochotę coś zrobić, nie wiem co, ale czuję te negatywne emocje w moim ciele i mam ochotę coś zrobić. Mogłabym się upić, albo potańczyć. Zrobić sobie tatuaż. Zafarbować znowu włosy (co chyba z resztą jutro zrobię, bo te mi już tak wypłowiały od słońca, że z brązu miedzianego zrobiły się jakieś rudawe pasemka). Płakać. Krzyczeć. Śmiać się. Całować. Uderzyć kogoś. Kurwa. Albo wiem! Mogłabym iść na zakupy. W moim portfelu magicznym sposobem znalazłyby się ze 4 stówki i poszłabym na zakupy i kupiła mnóstwo zajebistych rzeczy!

Mam ochotę wrócić już do Łodzi, do mojego codziennego życia, gdzie nie działają na mnie żadne wrogie energie i destrukcyjne...sama nawet nie wiem co. Nie chcę już tej ciszy, tego 'nie wiem co ze sobą zrobić i nie mam gdzie iść ani z kim się spotkać'.

Mam ochotę poznać jakichś nowych ludzi. Nie wiem jakich, po prostu - świeża krew. Świeże myśli, zainteresowania, poglądy, zabawy. Nowe.

Cieszę się, że postanowiłam napisać tą notkę. Nie wiem do końca, jak ostatecznie się na to zdecydowałam. Chyba gdzieś pomiędzy kolejnym odcinkiem Weeds a dziwnymi myślami o mojej siostrze i Wisku. Ach, no bo wiecie, uświadomiłam sobie, że on jest tylko rok młodszy od niej. I że się znają, pracowali razem na Papie, w tej samej sekcji, w tej w której teraz jestem ja. Ciekawe, czy bardzo się kolegowali. Pamiętam w końcu jego słowa 'Kiedyś w handlu to były imprezy, nie to co teraz...' No, tak z dupy to wzięte trochę.

Heh, wszystko to co tu teraz napisałam jest z dupy wzięte.

Mam ochotę się zakochać.

Mam ochotę wygrać w totka.

Mam ochotę uświadomić sobie, co chcę robić w życiu i to robić, z powodzeniem. Albo przynajmniej próbować. Tak po prostu wiedzieć, jaki ja właściwie mam cel i do niego dążyć, zamiast iść w ciemno jakimś tunelem, co chwila potykając się. I nie widać światełka. I to labirynt, duży, a ja się zgubiłam. I nie miałam nici, jak Ariadna, bo jestem głupsza. Poza tym chcę się dostać do wyjścia, nie wrócić do wejścia. Kurwa, ale głupoty.

Kończę już ten żałosny, ach jakże beznadziejny mój wywód.

Ach, a dzisiaj miałam zaćmienie - zapomniałam jak jest komputer po francusku. Myślałam z 10min, cały czas pewna, że to coś na 'i'. Teraz mi się przypomniał. Cofam się w rozwoju. Nigdy się nie nauczę tego języka. Nawet z angielskim jest gorzej niż lepiej, czuję, jak mi się robi dziura w mózgu i mi wysysa wiedzę. Cofam się, przeraża mnie to. A jeszcze bardziej przeraża mnie, że jestem zbyt leniwa i niesystematyczna by jakkolwiek temu zaradzić.

No, adios mes amis!
  • awatar Gość: Jej, cudowna notka! Wiem, że dla Ciebie pewnie jest beznadziejna, ale dla mnie jest jedna z najlepszych :) Fajnie, że wyrzuciłaś to tak z siebie, tak normalnie. To wszystko jest takie, och, no..normalne? zrozumiałe? Szukając, i jednocześnie nie znajdując do końca, pasującego słowa wpatrywałam się w tło i doszłam do wniosku, że podoba mi się ten koleś w okularach ^^ Kocham Cię! <3 Życie niesie wiele niespodzianek, i na pewno jedną z nich będzie coś z Twojej listy pragnień :) albo coś równie fajnego! Buziaki :**
  • awatar Gość: Przyulam. <3 Może jak teraz to czytasz, to już Ci minął nastrój i wiesz, że to nieprawda. Jesteś bardzo wartościowa. Czego Ci ubyło z wiedzy, to przybyło z doświadczenia. Jeżeli Ty gdzieś jesteś, to nie może być tam więcej negaywnej niż pozytywnej energii. Jesteś piękna i zajebista. Każdy nigdy nie będzie Cię pragnął. Jedz bez wyrzutów sumienia, bo przyjemność z jedzenia ma prawo zabijać każdy wyrzut sumienia. Nie ma wejścia, nie ma wyjścia. Droga jest szczęściem, ciesz się nią, nie zmyślaj, że jest jakieś wyjście. Tylko buduj ten swój labirynt piękny. I nie farbuj już włosów. Bo będziesz miała takie zniszczone, jak Laura. Weź kąpiel, mogą być świeczki, może być wino (tylko błagam, bez coli). Wrócisz do Łodzi, zrobisz skręta. O, i od dawna mówię, że jesteś zakupoholiczką! To chyba najlepszy z nałogów, jaki mógł Ci się trafić do rozwiązywania problemów. Nie bluźnij. Wyszukuj małe smaczki. Masz wyjątkowe życie i wyjątkową osobowość. Zrób coś, co odkładasz na później. Poczekaj tydzień.
  • awatar inka♥: Twoją notatke czyta się jak zajebiście pierdoloną książkę, strasznie wciąga, pociąga, nie wiem cokolwiek, kurwa podoba mi się. Brawo!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kncert się superzajebiścieboskoniesamowicie udał. Ja pierdolę, widziałam FOO FIGHTERS!!! Nadal nie wierzę
I jeszcze sama dojechałam metrem i sama nim wróciłam (cudem zdążyłam wraz z resztą, a raczej tylko szczęśliwą częścią, tłumu na ostatnią kolejkę ). Sm koncert wyzwolił niesamowite uczucia, mnóstwo ciar i nie tylko...

Praga jest piękna. Dzisiaj przeszłam z tatą chyba z 25km, nogi mi od
Adają, a teraz siedzę w hotelowym lobby na internecie. Dzisiaj mieliśmy może iść na jazzowy koncert do klubu albo do pobliskiej pivnicy jak to Czesi mówią, ale zobaczymy, co z tego będzie, bo padamy z nóg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W drodze do Pragi!

Jaaaa, za 11,5 godziny będę wchodziła do O2 Areny.... Nie mogę się doczekać
 

 
no i po wyjeździe. G. była zachwycona!
jestem strasznie zmęczona, ale wypiłam gorącą herbatkę i leżę w ciepłym łóżeczku. Choć szczerze mówiąc, to po 2 ostatnich nocach niefajnie mi będzie tak samej w nim spać
No ale cóż począć, takie życie. Chciałabym bardzo móc z nimi zostać na jeszcze tą jedną noc, ale niestety nie mogłam. Jutro pakowanie i raniutko 15ego znowu w drogę. Kierunek Praga i góry, ale dla mnie przede wszystkim Foo Fighters! <3

Nie chce mi się pisać dokładnej relacji z Warmii, bo jestem taaaka zmęczona, nic mi się nie chce. zaraz sobie włączę odcinek Weeds i pójdę spać.

Piotrek dzisiaj do mnie napisał dość długą i bardzo fajną wiadomość. Prosił w niej o zdjęcia, bo mu się dysk zjebał i nie mają. Powiedział, żebym pisała też czasem jak mi się nudzi, bo chętnie poczyta. Poprawiła mi humor ta wiadomość, taka sympatyczna była. Napisałam mu z powrotem jeszcze dłuższą

Jej, tyle przeżyć w te wakacje, tyle wyjazdów, tyle wszystkiego i nadal mało i brak czasu na wszystko!

Czuję, że mam mały mętlik w głowie jakoś. I jestem już chyba pewna, że samotnie będzie mi się spało. Eh eh.
  • awatar DesecrationSmile: Z Sz. spało się szczerze mówiąc fajniej niż bez, choć krzyki A. pod namiotem 'śpicie czy się całujecie?' nie były adekwatne do sytuacji, bo było bardzo grzecznie - tylko przytulanie i to właściwie z zimna. A tak wgl to nie mówcie Sz. bo to się kojarzy z moim Sz. a to jest zupełnie inny Sz. ;p
  • awatar Gość: jak się spało samej? i jak z Sz.?
  • awatar Gość: No po nocy ze Sz. na pewno dużo pustego miejsca odczujesz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Na RHCP było bosko! Kasabian dali czadu jak nigdy. Vaccines pozytywnie mnie zaskoczyli. Na wszystkich koncertach królowałam w pogo. Poznałyśmy z A. Świetną ekipę spod Wrocławia, świetnie się bawiliśmy. Postawili nam nawet piwo
Przed konćertem policja mnie zaczepiła z piwem, spisali mnie. Ale spoko bardzo byli, dostałam pouczenie za śmiecenie ;p

Teraz siedzę w gadziku, jest super. W niedzielę paliłam blanta ^^ wczoraj Piotrek i Marysia się baaardzo pokłucili. Tak o wszystko i o nic. Spałam z nią na trampolinie, bo nie chciała z nim w namiocie. Zmarzłyśmy strasznie. Teraz już niby trochę lepiej, zaczęli się do siebie odzywać, pływali rażem, ale jednak nadal czuć napięcie w powietrzu. Czuję, że coś się między nimi psuje. Szkoda, przecież byli taką fajną parą, z resztą przecież sa już zaręczeni... Ale Marysia mówi, że od dawna dosyć kłucą się coraz częściej, mówi, że czuć tą różnicę wieku. Możliwe, że to jest problemem, w końcu 7 lat jest między nimi. Mówiła mi wczoraj, że ona nadal studiuje, a Piotrek jest już bardziej na etapie, że nie chce mu się, w sensie, że ona ciągle chce coś robić, a on libi czasem odpocząć i inne duperele. No, zobaczymy jak to będzie.

Kończę, pomogę Weronice przygotować rzeczy na kolację
  • awatar Gość: 7 lat?! No to nie wiedziałam.
  • awatar InnaNiżWszystkie.: spałaś na trampolinie? odważna... :D nie ma par idealnych, każda ma wzloty i upadki... może mają ten cięższy okres i za jakiś czas to minie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wczoraj miałam imprezę. Taką naszą - O. G. A. P. i E. no i jeszcze Michał.
Było śmiesznie, miejscami zwariowanie i super.
Najpierw przyjechałam z O. i G. Pojechałyśmy na rowerach nad stawy się kąpać. Najpierw weszłyśmy tylko ja i G. do wody i to tak niepewnie. A już godzinę, jedno piwo i kilka fajek później taplałyśmy się we 3 bez staników. To miejsce jest super pod tym względem. Prawie nikogo tam nie ma, a ci co są to nie widzą się wzajemnie. Można naprawdę czuć się swobodnie. Nigdy tego nie robiłam wcześniej, trochę to było dla mnie szalone, zwłaszcza, że to nie własny ogródek. Ale było super. Robiłyśmy też trochę zdjęć. Mam jedno takie piękne, wygląda naprawdę art. Leżę na wodzie tak luźno, przymrużone od słońca oczy, włosy pod wodą itd... No, ogólnie to było niesamowite popołudnie. Myślę, że też nas to jakoś zbliżyło, że czujemy się tak swobodnie ze sobą.
Potem wróciłyśmy, gdzie pod domem czekała już reszta, no i zaczęła się posiadówka. Do 2-3 gdzieś siedzieliśmy w ogródku. Tata wyszedł do wujka. No więc można było na luzie palić itd. trochę się tym stresowałam). Cały czas zerkałam, czy nie jedzie i nasłuchiwałam, żeby popielniczkę itd. schować jak coś. A jak przyszedł, to oczywiście nikt nie zauważył. Jak go zobaczyłam, to nawiązałam kontakt wzrokowy i przykryłam ją gitarą, na której akurat grałam. Tylko co jakiś czas zerkał na paczkę leżącą przed Michałem. Potem wróciła E. z łazienki i patrzy na mnie, starając się ukryć przerażenie. Zaraz po niej wrócił P. No, stał tam z nami tata chyba z 10 min. albo i 15. Ja oczywiście zachowałam stoicki spokój. Ale byłam za to z siebie dumna! Więc właściwie mogło się wydawać, że to Michał sobie palił, tamci może, ale ja nie. Rano jeszcze oczywiście wchodzę do łazienki, a tu niespuszczony pet Michała z wieczoru, no super. Raczej nie do przeoczenia.
Trochę się obawiałam, ale tata w ogóle nie poruszył tego tematu. Utwierdza mnie to coraz bardziej w przekonaniu, że domyśla się, albo i wie, że palę i nie ma zamiaru ze mną na ten temat rozmawiać, jakichś pogadanek czy awantur robić. Fajnie. W ogóle fajnego mam tatę. I G. i O. i A. też tak stwierdziły. No, fajny jest naprawdę...

Spałam 3 godziny, jestem wykończona. Jutro spotykam się z Sz. a potem do pociągu i RHCP! <3 W sobotę do Gadzika i tam aż do 5ego sierpnia. A potem kilka dni w domu, po drodze urodziny G. jeszcze są i Praga! A tam Foo Fighters! Kurna, ale się cieszę!

Ach, Krab do mnie napisał. Czy jadę na Red Hotów. Jakby tylko czekał do dzisiaj, że niby mu przeszło. Walę go, wkurwiłam się wtedy na niego.
  • awatar Gość: X5z2HB http://www.6shpFpANPwYnffbs9P5rsRN67oJWDZuQ.com
  • awatar Gość: hahaha, 3 razy czytałam zanim rozkminiłam Gadzika xd <3
  • awatar Gość: Gadzika ^^ I cudownie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ha! Jestem zajebista!

Oto przykład na to, jak działa na ludzi zdanie "I would like to get my money back"

Kupiłam ten bilet na Foo Fighters na takiej czeskiej stronie. Spóźniali się z wysyłką i się zaczęłam stresować, więc napisałam do nich, co jest. Wczoraj dostałam odpowiedź, że był błąd na stronie, że nie ma już standing tickets i mogą mi dać w tej samej cenie II sektor (kilka € droższy) albo inny albo oddać kasę.
Pogrzebałam jeszcze trochę w sieci i na laście przy tym wydarzeniu znalazłam stronę handlu biletami i tam było sporo ofert na płytę. Dlatego napisałam do tych pierwszych, że oczekuję zwrotu pieniędzy i kiedy mi je przyślą.
Dziś otrzymałam następującego maila:

Dear DS,
 We have great news for you – Finally we ensured 1 ticket for you – as you ordered. !!!

1x Standing – Foo Fighters – 15.8.2012 – Prague

 So we will send you by security parcel today – please, could you confirm this e-mail,
Thank you very much for your understanding.
Best regares

No, jak widzę - chcieć to móc. Ciekawa jestem, skąd mają ten bilet dla mnie. Możliwe, że z tej samej strony, którą wczoraj znalazłam...
Z resztą jakkolwiek to zrobili, mam ten bilet! Yeah!
 

 
Tata dzisiaj powiedział, że nie chce jechać do Paryża. Że to kupa kasy i wgl, a właściwie on by chętniej pochodził po górach i wpadł do Pragi na przykład.
Bardzo mnie to zasmuciło, żal mi było, no bo szkoda tego Paryża, to moje marzenie, żeby wreszcie do Francji pojechać. Ale powiedział, że zamiast tego pojadę na pewno na wymianę w październiku, no t ok, zgodziłam się, choć smutno trochę.

No i poszukałam noclegu w Pradze. Weszłam na grupona, bo tak często są do Pragi oferty. No i było tego mnóstwo rzeczywiście. Jedna, co nam się podobała, naprawdę tania, miała w opisie, że bliziutko, ładnie, hotel, no i że w pobliżu O2 Areny. No to pomyślałam, że może jakiś koncert by był przy okazji czy coś. Sprawdziłam na laście, jest - Foo Fighters. Ale bilety stojące wyprzedane. Powiedziałam to tacie, stwierdził, że szkoda, bo mogłabym iść. To postanowiłam jeszcze poszukać tych biletów. I nie uwierzycie - znalazłam. Ostatnie 2 były. Kupiłam 1, tata zapłacił połowę. 100€. To była jedna z najszczęśliwszych chwil w moim życiu. Gdy powiedział, żebym szybko kupowała, to aż zapiszczałam. W trakcie wypełniania danych popłakałam się ze szczęścia.

Kurna, co tam Paryż, on ciągle stoi. Zbaczę piękną Pragę i jeden z moich najukochańszych zespołów. Ten, na którego koncert w Polsce czekam już od 2 lat (ogólnie to dłużej, ale tak bardziej odkąd Metz powiedział w jakimś wywiadzie, że zagrają w Polsce w tym roku - to był 2011). Spełni się moje marzenie.

Właśnie słucham Everlong, wersji live i mam dreszcze <3

A, no i w tym hotelu nie ma miejsc na ten termin. Dlatego tata zdecydował, żeby wziąć inny. Trochę droższy. 4*, w samym centrum. Przekonało nas sformuowanie w opisie - "dyskretnie skosztować smaku burżuazji" XD No ale skoro nie Paryż, to luksus. Normalnie burżua!

Kirna, tak się cieszę! Ja pierdolę, nadal nie mogę w to uwierzyć! AAAAAAAAAAAA!!!!!!!

Życie jest pięęęęękneeeeee!!! <3
 

 
G. jest u mnie. Jest super. Rower, filmy, jedzenie.
Ale wczoraj coś, co powiedziała, mnie poruszyło. Po filmie: "A według mnie dobrze, że nie byli razem na koniec. Bo to by oznaczało, że wtedy z tamtą to nie była prawdziwa miłość. Jakby teraz został z nią, to by oznaczało, że związek z tamtą wcale nie był taki idealny, że jej naprawdę nie kochał."
Czy naprawdę kochać można tylko raz? Od paru lat powtarzam sobie, że nie, że można się potem otworzyć na świat...
No, to takie moje małe poruszenie było.
  • awatar Gość: no ten co podobno widziałaś - 'Once'
  • awatar Gość: co to za film?
  • awatar Gość: Można kochać kilka razy. Każda z tych miłości będzie trochę inna. Ale on tamtą kochał! Długo po rozstaniu tęsknił za nią. Pisał dla niej te wszystkie romantyczne piosenki. Poznał tą i co, tamto miało zniknąć, bo pojawił się ktoś nowy z kim się rozumie? Na takiej zasadzie ciągle wszystkie związki by się rozpadały. I w sumie są takie sytuacje. Ale to jest złe. Zresztą on tej nie kochał, czuł się z nią dobrze, mieli wspólne pasje, spędzali miło czas, pociągali się, ale raczej nie pragnęli być ze sobą na całe życie. Było super <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie ma to jak robić biżuterię do 4 rano.
Hell yeah!
 

 
No, przejechałam się na rowerku zawieźć babci wisienek, po drodze zahaczyłam o moją pustelnię, wypaliłam ze 3 fajki. Fajny wieczór jest.

Wykonałam wreszcie pokaźne zamówienie koralików i innych dupereli, zmotywuje mnie to do roboty

No i dzisiaj chcę skończyć wybierać zdjęcia do wywołania. Potem jeszcze je przerobić, pousuwać pryszcze i takie tam i wysyłam. Będzie ładna ściana z tego
 

 
Oto i wynik mych eksperymentów.
Delicje, po prostu się w ustach rozpływają!
A smakują tym bardziej, że sama je zerwałam, wydrylowałam i w ogóle...
Tak więc, droga publiko, DS prezentuje wisienki! Voila
 

 

#KK

Dylemat się rozwiązał, bosam się odezwał

Niestety uj go nie docenił. No cóż, może do Łodzi by przyszedł... Wspomniał coś żartem. Kurwa, ale by było zajebiście! O ja pierdolę, no naprawdę! :O
Ale no nie wiem, nie sądzę, prędzej us, tak myślę...

Ale fajnie, że napisał

Kurna cieszę się jak dziecko, nie podoba mi się to! Takie humorki źle się ppotem kończą. No ale na razie, to...hihihi^^